• k2
  • krzyze
  • k4
  • post2020_1
  • k3
  • post
  • k1
  • post2020_2
  • p6 noc
  • via dolorosa

DK

Stacja I
Pan Jezus na śmierć skazany

Fascynował Piłata ten tajemniczy, milczący, spokojny, pełen godności oskarżony. Było w skazańcu coś istotnie królewskiego, chociaż jak sam mówił, Jego Królestwo nie jest z tego świata. Dziwne to było przesłuchanie, które gdyby nie okoliczności, mogłoby przypominać filozoficzną dysputę na temat: Co to jest prawda?

Jednak nie o prawdę w tym procesie chodziło. Wyrok od dawna był ustalony przez Sanhedryn, należało tylko odpowiednio nastawić Piłata, podstawiając fałszywych świadków, łamiąc procedury prawne, a ostatecznie przez szantaż polityczny wymusić na Piłacie wyrok skazujący Jezusa na śmierć.
Ten proces sądowy ciągle trwa.
Podważana jest, Panie, Twoja wiarygodność jako Syna Bożego, jako Zbawiciela! Jako Tego, który ma moc uzdrawiać wszystkie choroby i leczyć każdą ranę!
Czego się tak bardzo boisz, że jak Piłat umywasz ręce i wyrzucasz Jezusa ze swojego życia? Czyjej władzy ulegasz? Czym dajesz się zastraszyć?
Wybacz, Panie, nasz brak wiary.

Stacja II
Jezus bierze krzyż na Swe ramiona

Tamtej nocy w ogrodzie Oliwnym błagałeś, Panie, trzykrotnie Ojca, by zabrał od Ciebie ten kielich cierpienia.
Jak inna to była noc spędzona na modlitwie z Ojcem od tylu poprzednich nocy.
TEJ NOCY Ojciec cierpiał tak jak SYN – jedyny, umiłowany, posłany jako Zbawiciel świata.
Bóg Ojciec – który jest Miłością, jest Wszechmocny – nie oddalił tego kielicha, ale umocnił Syna takim ogromem miłości, że Jezus z największym zaufaniem do Ojca i równie wielką miłością powiedział: nie to, co ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!
Było tak, jak sam zapowiedział: Dlatego miłuje mnie Ojciec, bo ja życie moje oddaję (…), nikt mi go nie zabiera, lecz ja od siebie je oddaję. I oddał za Ciebie i za mnie.
Bestialsko torturowany, wyszydzony, opluty, poraniony tak, że wielu nie mogło na Niego patrzeć – poszedł pełen Królewskiego majestatu i godności, mimo haniebnej korony cierniowej, bez żadnej skargi, z pełnią miłości modlitwą przebaczenia swoim oprawcom.

Stacja III
Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy

Zapytałeś kiedyś, Panie: Czemu to wzywacie mnie „Panie, Panie”, a nie czynicie tego, co mówię? (…) Ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki. (Łk 6 46,49)
Upadamy, bo nie jesteśmy posłuszni Twojej nauce, Panie. A przecież tak doskonale znamy słowa Maryi z wesela w Kanie – uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie. NIE CZYNIMY!
Niesiesz, Panie, krzyż naszych grzechów, a szczególnym ciężarem są grzechy niewyznane podczas sakramentu pokuty, grzechy ukryte lub pominięte w niedbałym rachunku sumienia, a także grzechy tych, których posłałeś do życia konsekrowanego.
Biada wam, obłudnicy, bo zamykanie Królestwo Niebieskie przed ludźmi, przewodnicy głupi i ślepi. Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? – te słowa skierował Jezus do faryzeuszy i uczonych w Piśmie, ale mogą odnosić się one do każdego z nas, kiedy brnąc w grzech czujemy się bezkarni, zaślepieni własną pychą, zniewoleni pożądliwością, pełni zazdrości i gniewu.
Panie Jezu, niech Twoja pokorna miłość podnosi nas z upadków.

Stacja IV
Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Są takie spotkania, rozmowy, modlitwy, które powinny pozostać w dyskretnym ukryciu, aby czyjeś podejrzliwe myśli i złośliwe języki nie sprofanowały tego, co czyste, piękne i szlachetne.
Na drodze krzyżowej Jezus spotyka ukochaną Matkę. W atmosferze pośpiechu, wrzasku żołnierzy, wąskich uliczek pełnych przepychających się ludzi, Maryja i Jezus nie mieli możliwości, żeby temu niezwykłemu spotkaniu nadać sens bardzo intymny, rodzinny, najczulszy. Zamiast słów musiały wystarczyć spojrzenia, w których bezgraniczna miłość wyrażała jednocześnie ból, smutek, tęsknotę, świadomość rozstania. Delikatny, nieśmiały dotyk Matki, by nie powiększać bólu tak poranionemu Synowi, musiał Jezusowi wystarczyć na dalszą drogę męki. Miech boleści przeszywał oba tak bardzo kochające się serca zjednoczone ogromnym cierpieniem, pogodzone z tym, co MUSI się wypełnić.
I na naszej drodze krzyżowej czeka Maryja, współcierpiąca z nami Matka. Ona wszystko rozumie. Nigdy nas nie opuści, będzie przy nas w naszym bólu, osamotnieniu, wzgardzie, wyszydzeniu, upodleniu. Jej Miłość da siłę, wiarę, nadzieję.
Idź do Niej, oddaj się Jej całkowicie, Ona Cię uratuje, ukoi największy ból.
Niepokalane Serce Maryi, bądź naszym ratunkiem!

Stacja V
Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Czasem bywa takie cierpienie, którego sam nie uniesiesz i wtedy trzeba przyjąć pomoc drugiego człowieka, którego Jezus posyła do Ciebie. Ile to razy otrzymaliśmy pomoc w dramatycznej sytuacji. Módlmy się z wdzięcznością za tych, którzy ofiarowali nam swój czas, rozmowę, spotkanie, wysłuchali ze zrozumieniem, obdarzyli pełnym miłości spojrzeniem i ciepłym uśmiechem, byli blisko, gdy tak bardzo bolała samotność.
Czasem to nas Jezus posyła do innych w sposób nieoczekiwany, burzący nasze własne plany i mobilizuje do działań, na które początkowo wcale nie mamy ochoty.
Mamy, według Jego nauki, nieść brzemiona jedni drugich, okazując sobie wzajemni miłość, wsparcie, zrozumienie, nie oczekując zapłaty czy uznania.
Wszyscy o tym wiemy, ale czy rzeczywiście mamy ŚWIADOMOŚĆ, że cokolwiek uczyniliśmy innym, uczyniliśmy JEZUSOWI?
Czy naprawdę OBCHODZI nas cierpienie innych czy buduję bliskie więzi z tymi, którzy dźwigają swój krzyż, czy może odgradzam się od nich murem milczenia, pozornego poszanowania ich wolności – nie będę się wtrącać w czyjeś życie – nie będę się narażał, poświęcał, może inni…
Uwrażliwiaj, Panie Jezu, nasze serca na cierpienia innych.

Stacja VI
Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Ile subtelnej delikatności i miłości musiało być w geście tej wrażliwej, odważnej kobiety, gdy ocierała opuchniętą, zakrwawioną, oplutą twarz Jezusa. Jej postawa ilustruje to, o czym w pierwszym liście pisał św. Jan: (…) Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą. (…) W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.
Weronika wie jak okazywać miłość. Nie myśli o sobie, najważniejszy jest Jezus – poraniony, spragniony, opuszczony, brutalnie bity, kopany, obrzucany obelgami i przekleństwami.
Ewangelista Mateusz (10, 32) przypomina słowa Jezusa, które dopełniają to niezwykłe spotkanie Zbawiciela z Weroniką: Do każdego więc, kto się przyzna do mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i ja przed Moim Ojcem, który jest w niebie.
Panie Jezu, spraw, aby ci wszyscy, którzy z miłością i troską przychodzą mi z pomocą, zabierali ze sobą w pamięci wizerunek mojej twarzy pełnej wdzięczności i szacunku dla ich odwagi i trudu.

Stacja VII
Jezus drugi raz upada pod krzyżem

Jezus powiedział do uczniów: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. UWAŻAJCIE NA SIEBIE!”

Czy rzeczywiście uważamy?

- na to co, jak i do kogo mówimy?
- na to, jak i czemu się przyglądamy?
- co nas fascynuje, zabiera czas, uwagę, myśli?
- komu daję władzę nad sobą?
- kto mną a kim ja manipuluję?
- kogo swoim zachowaniem, słowem, gestem doprowadziliśmy do upadku?

Wybacz nam Jezu nasze grzechy, oczyść nasze serca, bo stamtąd pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa.

Oby każdy upadek uczył nas mądrości, był przestrogą przed pułapkami szatana; obyśmy chcieli i potrafili zadośćuczynić wyrządzonym krzywdom.

Stacja VIII
Jezus spotyka płaczące niewiasty

Czy kobiety jerozolimskie ZROZUMIAŁY to, co Jezus do nich powiedział?
Zgodnie ze zwyczajem odprowadzały skazanego, lamentując nad Nim, a Jezus świadomy tego, dokąd i dlaczego idzie, ostrzega niewiasty co stanie się z Jerozolimą, która odrzuciła Mesjasza i nie chce nawrócenia.

„Jeruzalem! Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani!” (Mt 23, 37)

Jezus wie, że za kilka godzin umrze, ale obchodzi Go los tych, którzy zostaną przy życiu, bo zna przyszłe wydarzenia. Matki wydaję się jednak nieświadomie zagrożeń i niebezpieczeństw, które nadchodzą. Płaczemy nad sobą i nad naszymi dziećmi!

Jezus i nas ostrzega:
„Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod Moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz „Nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. […] Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.” (Łk 21, 8-11)

Niech Twoje ostrzeżenia Panie wzbudzają w nas pragnienie nawrócenia i pokuty.

Stacja IX
Pan Jezus trzeci raz upada pod krzyżem

Już większa część drogi za Tobą, Panie, miejsce kaźni coraz bliżej. Trudny do wyobrażenia ból, zmęczenie, ciągle krwawiące rany sprawiają, że upadam Panie Jezu kolejny raz.

Udało się szatanowi przekonać ludzi, że mają prawo osądzić i zabić Syna Bożego jako opętanego bluźniercę. Ten „specjalista” od kłamstwa – szatan manipuluje nami na poziomie rozumu i emocji. Uderzy w najsłabszy punkt, uważnie obserwując czego się boisz, na czym ci zależy, czego tak kurczowo się trzymasz, że sama myśl o tym, że coś lub kogoś możesz stracić jest dla ciebie przerażająca. STRACH – to broń szatańska, dlatego Jezus nieustannie przypomina: nie bój się, nie lękaj się, ufaj, wierz tylko, odwagi, Ja jestem, podnieście głowy, nabierzcie ducha.

Nie pozwól, Panie, byśmy trwali w upadku – przerażeni i wątpiący w Twoje Miłosierdzie. Przymnóż nam wiary, a Twoja odpowiedź na pytanie „Któż więc może być zbawiony?” niech będzie nasza nadzieją: „Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga”. (Łk 18, 26-27)

Stacja X
Pan Jezus z szat obnażony

„Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.” (Iż 53, 3)

Bolesna prawda ujawnia się w słowach proroka Izajasza. Mieliśmy i często mamy Ciebie Panie za NIC! Tłum patrzył, jak odzierali Ciebie z szat. Stałeś nagi, jak tyle innych ofiar przemocy, gwałtów, brutalności, okrucieństwa i wymyślnych tortur.

Ty – Mistrz i Nauczyciel, najlepszy pasterze, Uzdrowiciel, cudotwórca, Przyjaciel Syn Boży, Zbawiciel.

Ogołocony ze wszystkiego wydawałeś się Panie pozbawiony wszelkiej mocy, ale to nieprawda. Bo Twoja moc pochodzi od Ojca, umacniania miłością w Duchu Świętym.

Patrzyli na Ciebie przerażeni uczniowie, ukryci wśród tłumu i pewnie trudno im było wierzyć Twoim słowom: „Niech się nie trwoży serce wasze […] Idę przygotować wam miejsce. Wierzcie Mi, że Ja  jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej na same dzieła.”

Panie Jezu, niech sakrament pokuty odziera nas z naszych grzechów, przywracając godność dzieci Boga Ojca. Niech naszą ludzką nędzę okrywa Twoja miłosierna Miłość. 

Stacja XI
Pan Jezus do krzyża przybity

Ileż to razy słyszeliśmy Twoje słowa Panie: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.” (Łk 9, 23-24)

Ilu z nas chce za wszelką cenę zachować swoje życie? No właśnie, za wszelką cenę! Zdrady Jezusa, odejścia od Boga, wybór wersji odwróconego Dekalogu? Jacy to inni bogowie tego świata stali się ważniejsi niż ten Jedyny Wszechmogący? Czyje imię wymawiano z większą czcią niż Imię Jezus?

Czyje życie wydawało się bardziej interesujące niż Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życie?

Czy jakiekolwiek inne stworzenie, oprócz człowieka zabija swoje potomstwo, jeszcze zanim się urodzi? Czystość, wstrzemięźliwość i wierność przestano łączyć z miłością, bo z niej zrobiono towar i przedmiot handlu. Pozwoliliśmy się okradać ze wszystkiego nie tylko w wymiarze materialnym, ale także moralnym i duchowym. Fałszywe świadectwa, kłamstwa, złe emocje, uzależnienia, agresja – co zrobiliśmy z naszym życiem? Czy w ogóle rozumiemy co to znaczy zaprzeć się samego siebie? Trzeba, póki jeszcze nie jest za późno zweryfikować swoje wybory i odpowiedzieć na pytanie: komu tak naprawdę UFAM? W kim lub w czym pokładam nadzieję?

Co warte jest życie bez Ciebie, Panie?

Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu

Przygotowywałeś Panie uczniów na tę godzinę, mówiłeś o swojej męce, śmierci i zmartwychwstaniu, ale dla nich była to rzeczywistość tak odległa i niezrozumiała, że woleli spierać się o to, który z nich jest ważniejszy niż słuchać Twoich słów.

Na tę godzinę przygotowywałeś Panie Jezu także swoją Matkę, a Ona w przeciwieństwie do uczniów, przeczuwała w swoim kochającym sercu ogrom cierpień, które przyjmiesz na siebie.

Kiedy Jezus ujrzał Matkę pod krzyżem i stojącego obok umiłowanego ucznia, powiedział słowa, które każdy z nas doskonale zna, ale niezwykle istotne jest to, co św. Jan zapisał w kolejnym zdaniu: „I od tego godziny uczeń wziął Ją do siebie.” Co to tak naprawdę znaczy wziąć Maryję do siebie? Umierający Jezus  daje nam swoją Matkę jak najcenniejszy, najukochańszy Dar. Zaufaj Jej, Ona nie wyprze się ciebie jako swojego dziecka, nie opuści cię pod krzyżem.

Ci, którzy jako jej niewolnicy po 33 dniach rekolekcji zawierzyli Maryi swoje życie wiedzą, że prawdziwe są słowa św. Bernarda, które często  przytacza św. Ludwik Grignon de Monforte: „Kiedy idziesz za Maryją, nie zbłądzisz. Kiedy modlisz się do Niej, nie popadniesz w rozpacz. Kiedy Ona cię podtrzymuje, nie upadniesz. Kiedy Ona cię chroni, nie będziesz się lękał. Kiedy cię prowadzi, nie będziesz czuł zmęczenia. Kiedy stoi przy twoim boku, bezpiecznie dotrzesz do celu.”

Weź Maryję do siebie. Potęga Jej Miłości jest większa od bólu, cierpienia i śmierci.

Stacja XIII
Pan Jezus zdjęty z krzyża

A więc wykonało się! Jezus umarł. Sanhedryn będzie mógł wraz z ludem świętować Paschę, napawać się swoim zwycięstwem, że na zawsze uciszyli tego Galilejczyka. Wreszcie spokój!

Trzy kobiety pod krzyżem i małoletni Jan też wydają się być spokojni, ale z zupełnie innego powodu, bo przecież wreszcie skończyła się Męka ukochanego Jezusa. Ich spokój  - to odrętwienie bólem, smutkiem, tęsknotą. Nie ma odpowiednich słów, by wyrazić nasze cierpienie wobec śmierci tych, których kochaliśmy, bo wraz z nimi umiera jakaś część nas.

Nie było czasu na oddawanie należnej czci zmarłemu Jezusowi ani na dokonanie należytego obrządku wobec martwego ciała. Piłatowi też chodziło o to, aby jak najszybciej zamknąć sprawę kłopotliwego Króla Żydowskiego, dlatego nie odmówił Józefowi z Arymatei i pozwolił na zdjęcie z krzyża ciała Jezusa. Z najwyższym szacunkiem i współczuciem oddał Ciało Matce.

Chwilą milczenia uszanujmy ból Matki Najświętszej, jednocząc się z Jej Miłością do Syna.

Stacja XIV
Jezus złożony do grobu

Organizacją pogrzebu Jezusa zajęli się dwaj dostojnicy żydowscy – faryzeusz Nikodem i Józef z Arymatei, członek Sanhedrynu, obaj zakonspirowani zwolennicy Jezusa. Jak zanotował św. Jan, zabrali Ciało Jezusa, obwiązali Je w płótna razem z wonnościami i złożyli w nowym grobie, w którym jeszcze nie złożono nikogo.

Syn Boży, Nauczyciel i Mistrz, Uzdrowiciel, Przyjaciel, Cudotwórca, Mesjasz – złożony do grobu, a na pogrzebie tylko najwierniejsza garstka tych, których strach nie sparaliżował; których miłość do Jezusa była większa od jakiegokolwiek lęku.

Nie było przy grobie Twoich uczniów, których nazwałeś przyjaciółmi, a przecież zapewniłeś ich Panie, że „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13)

Nie uwierzyli w Twoją miłość?

Zwątpili, uciekli bojąc się o swoje życie, a przecież uciszając burzę na jeziorze objawiłeś im swoją moc, nie zostawiłeś ich, gdy przerażeni wołali: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (Mk 5, 38). Wstałeś wtedy Panie, rozkazałeś wichrom i jezioru i nastała GŁĘBOKA CISZA.

I nam wszystkim – wątpiącym, przerażonym, bardziej ufającym ludziom niż Tobie, Panie, potrzebna jest głęboka cisza, żeby przy Twoim grobie zrobić dokładny, szczegółowy rachunek sumienia jaka jest nasza WIARA, zwłaszcza w uzdrowieńczą moc Eucharystii.

Oby nigdy więcej STRACH nie okazał się większy niż MIŁOŚĆ do Ciebie, Panie, niż WIARA I NADZIEJA.